Monika27.03.2025 11:52
Inne
Nie lubię wystawiać negatywnych opinii, ale tak bardzo odradzam współpracę z Panią Joanną! Czytając różne opinię bałam się, jak to będzie u nas, ale stwierdziłam, że więcej opinii jest pozytywnych, poza tym Pani Joanna robi cudowne pierwsze wrażenie. „Dałam się złapać”. Projektantka wydaje się być osobą, która rozumie potrzeby, robi świetne pierwsze wrażenie, od razu zwraca się do klienta zdrobniale, czym skraca dystans. Ponadto cena jest przystępna.
Gdy Pani Joanna przyjeżdża również wydaje się wszystko super. Informujemy Panią Joanne, że bardzo ważny jest dla nas czas, bo dziecko w drodze, projektantka sama wskazuje termin końcowy - 28 luty. Od czasu spotkania, do prawie końca lutego cisza. Czekamy. Pod koniec miesiąca zaczynamy dopytywać, jak idzie. Cisza. W końcu 27 lutego wieczorem Pani Joanna dzwoni, przeprasza, ma opóźnienie. Sprawy rodzinne. Potrzebuje jeszcze rzekomo dwóch dni. Pierwsze wizualizacje wysyła 3-5 marca. Zawsze późno w nocy. Co do jakości wizualizacji, to są różne. Niektóre nam się podobają, niektóre nawet bardzo (dlatego dwie gwiazdki), inne totalnie nie. Pani Joanna wprowadza poprawki do wizualizacji – tego nie mogę jej zarzucić. Od razu jednak domaga się kolejnej płatności i to przelewem natychmiastowym. Przesyłam, ponieważ proszę o przesłanie pilnie projektów technicznych, elektryk i hydraulik czekają na wytyczne przez jej opóźnienia. Znowu cisza. 10 marca otrzymujemy pierwsze projekty techniczne. Znowu polecenie, by przelać pieniądze i to natychmiastowym przelewem. Przelewam, ponieważ potrzebujemy jak najszybciej poprawek błędnie wykonanych projektów technicznych oraz użytych materiałów. Hydraulik mocno męczy nas o konkretne odpływy, baterie itd. Finalnie zmuszeni jesteśmy sami o tym wszystkim decydować. Pani Joanna nigdy nie poprawia technicznych projektów, mimo wielokrotnego upomnienia. Tutaj UWAGA! Pani Joanna nie jest architektem, więc w ogóle bezsensu robić techniczne projekty skoro są one złe. W naszej łazience skos przyjęła tak zły, że gdyby nie uważność hydraulika, to nie moglibyśmy wejść fizycznie pod prysznic, nie mówiąc już o braku możliwości wyjścia z wanny, czy umycia się w bidecie. Myślę, że najlepiej zrezygnować z projektów technicznych i nie płacić za to dodatkowych pieniędzy.
Jak pisałam wyżej przelewam końcową transzę, aby projektantka chociaż wysłała już produkty, które wstawiła. Nie piszemy już o zmianach do wizualizacji, bo nie chce nam się już walczyć, przecież uwagi co do projektów technicznych totalnie zostały pominięte. Pisze i męczę o produkty. Otrzymuje informację, że Pani Joanna ma jeszcze czas i że „zgodziłam się na przesunięcie terminu”, co jest dla mnie argumentem absurdalnym. Pani Joanna twierdzi też każdorazowo, że wyślę wszystko dzisiaj, jutro… Oczywiście nic takiego się nie dzieje. W końcu ostatniego dnia terminu, piszę, że mija termin i chcę mieć to do końca dnia. 24 i 25 marca Pani Joanna wysyła inwentaryzację. Okazuje się, że niepotrzebnie wcześniej pytała, co chcemy i kazała rozpisywać ze szczegółami w mailu, bo przyjmuje swoje. No i tak np. zamiast paneli winylowych u góry, mamy wycenione zwykłe panele. Wymieniać można dalej, ale już nie mam siły na dalsze opisy.
MOJE RADY! Jeśli już naprawdę chcecie skorzystać z usług tego projektanta, to polecam:
- w umowie zawrzeć, że kolejna płatność jest po akceptacji projektów technicznych (czyli już po akceptacji wizualizacji i przesłaniu projektów technicznych); a najlepiej w ogóle rezygnację z projektów technicznych, bo pani Joanna po prostu się na tym nie zna, co widać po projektach technicznych.
- ostatnia płatność po przesłaniu materiałów/ inwentaryzacji pomieszczeń
- kary umowne za każdy dzień opóźnienia
No i coś, czego nienawidzę: polecam ciągłe męczenie sms, mailami, telefonami. Całkowicie nieprofesjonalna sytuacja, ale mam wrażenie, że gdyby nie to, to do dzisiaj czekalibyśmy na wizualizację.