Alighieri12.01.2026 14:51
Kandydat
Aplikowałem na stanowisko junior backend developera. Moje kwalifikacje były trochę zbyt niskie na to stanowisko, jednak stwierdziłem, że nie zaszkodzi spróbować.
Pierwszy etap bo CV to rozmowa z HR. Naprawdę dobrze mi się rozmawiało. Sensowne pytania odnośnie mojego doświadczenia, różnicy między akademickim podejściem a tym w rzeczywistym produkcie, odnośnie aspiracji itd. Powiedziałbym, że rzetelna i miła rozmowa typowo HR-owa, ale z ogarnięciem technicznym. Nie mam nic do zarzucenia.
Drugi etap, to już rozmowa techniczna. Wcześniej dostałem informację, że będzie rekruter z poprzedniego etapu i tech-lead, będący jednocześnie HR. Wszedłem na spotkanie punktualnie z włączoną kamerką i mikrofonem. Czekałem ze 2 minuty aż mnie dodadzą do spotkania. Jedna osoba była na spotkaniu z wyciszonym mikrofonem i wyłączoną kamerką. Nikt nie odezwał się na moje przyjście, kamerka też nie została włączona, postanowiłem więc wyłączyć mikrofon i poczekać aż HR z poprzedniego etapu się połączy. Po 8 minutach oczekiwania w końcu usłyszałem głos osoby po drugiej stronie (bez włączonej kamerki, moja była nieprzerwanie włączona). Rekruter przywitał się ze mną i spytał czy kogoś wołałem. Pomijając fakt, że w pierwszej chwili nie do końca zrozumiałem pytanie czysto dźwiękowo (prawdopodobnie rekruter miał włączone wykrywanie głosu, przez co ucinało mu początki zdań, a obcy akcent nie ułatwiał zadania), to trochę też nie wiedziałem co mam przez nie rozumiem (nadal sądziłem że czekamy na kogoś trzeciego), przez co byłem trochę zbity z tropu. Po odpowiedzi przeczącej padło pytanie, czy się bałem, czy taka zasada (serio??? Już byłem w takim szoku, że ciężko mi było wgl zebrać myśli na jakąś sensowną odpowiedź).
Przejdźmy do części HR-owej (znowu). Dostałem pytania odnośnie poprzednich firm, w których pracowałem (gość nawet dobrze nie przeczytał mojego CV). Jakieś pobieżne pytanie na temat opinii o konkretną mechanikę języka, w którym wcześniej pracowałem. Pytanie jaką jestem osobą. Pytanie o studia... nigdy nie sądziłem, że ktoś zada mi pytanie o ocenę ze studiów i co w niej zaniżało (asem nie byłem, ale wydaje mi się że 4 to solidna ocena). Zwłaszcza, że na poprzednim etapie rekruter wyraził opinie, że w dzisiejszym świecie studia same w sobie są mało warte i że liczą się umiejętności.
Potem jakieś pytanie o SQLa. Musiałem napisać jakieś konkretne zapytanie. Byłoby spoko, tylko że gość miał podać zadanie na czacie, a omawiając je wpisał tylko nazwy tabel. Dodatkowo to brzmiało mniej więcej tak "mamy tabelę salaries, wiesz co to znaczy?", "mamy tabelę employees, wiesz co to znaczy?". Sorry, ale jeśli chcieliście sprawdzić mój poziom angielskiego to mogliście to zrobić w poprzednim etapie. Dodatkowo znajomość 2 słówek nie sprawdzi mojej znajomości języka (już na pewno nie umiejętności aktywnych), a kończąc studia muszę mieć poziom B2.
Potem przyszła pora na live-coding. Już wcześniej przygotowałem sobie projekt ze springbootem i bibliotekami, których zazwyczaj używam, żeby nie tracić czasu na konfigurację. Odpalam udostępnianie ekranu i słyszę zawiedziony głos rekrutera, że chciał zobaczyć jak to klikam (serio? jeśli ktoś robi duży projekt, a tym bardziej pracuje przy już stworzonym przez kogoś, to raczej nie będzie musiał tworzyć nowego projektu. Poza tym to jest część, której nie robi się jakoś super często, więc po co marnować na to czas?). No ale dobra, odpaliłem nowy projekt, żeby nie było. Dostałem zadanie napisania prostego mini serwisu. Nigdy nie dołączałem springboota inaczej niż tworząc projekt na spring initializr, więc spytałem czy mogę użyć tej strony. Pytanie musiałem zadać 3 razy, bo przez włączone wykrywanie głosu u rekrutera wgl nie było słychać jego odpowiedzi. Kazał mi przy okazji udostępnić cały ekran, bo ja coś klikam a on tego nie widzi. (Niby rozumiem, z drugiej jednak strony czemu ma widzieć moje zakładki a tym bardziej pobierane pliki? Mogliby to ograć czymś w rodzaju codility albo innego zewnętrznego środowiska do kodowania. Jeśli chciałbym ściągać, to mogłem sobie po prostu odpalić drugiego kompa obok i w żadnym wypadku by mi tego nie sprawdzili.) Jak już zrobiłem mniej więcej podane zadanie, dostałem jeszcze kilka pytań o to czy uważam się za inteligentną osobę i co bym zrobił gdyby (tutaj chyba oczekiwana była odpowiedz że jak nie wyrabiasz to siedzisz po godzinach, dopóki nie zrobisz).
Podsumowując, rozmowa HR świetnie. Rozmowa techniczna - obstawiam, że nigdy nie będę na gorszej. To nie pierwsza rozmowa, na której poszło mi raczej średnio, ale jedyna, w której nie widziałem ani krztyny profesjonalizmu. Mógłbym się nauczyć adnotacji springa, nie umiejąc wcale programować i by mnie przyjęli, bo rozmowa nie sprawdzała niczego więcej. Jak się rozłączyłem parsknąłem tylko śmiechem z zażenowania i stresu. Nie wiem czy to ich system na sprawdzanie psychiki pracownika, ale jakby do mnie zadzwonili i powiedzieli, że mnie chcą, to po prostu bym odmówił, bo zwyczajnie nie chciałbym współpracować z kimś takim.