poszkodowany - wynagradzany 01.11.2017 20:39
Inne
WITAM. Byłem jednym z tych którzy rozpoczęli przygodę z Lokalnym.info na samym początku istnienia portalu. Na początku wszystko układało się w porządku. Otrzymałem umowę, legitymację, domenę email oraz dostęp do panelu administracyjnego. Otrzymałem również dostep do fan page na FB.
Byłem pełen energii i poświęcałem każdą wolną chwilę aby zdobyć informację. Zainwestowałem w sprzęt(aparat, dyktafon, wizytówki, torba, statyw) licząc że poświęcony czas oraz obecność na różnych wydarzeniach zwróci mi się z nawiązką. Kontakt z prezesem Karolem O. oraz z Naczelnym Piotrem R. był bezproblemowy. Po kilku miesiącach poinformowali nas (zespół reporterów), że zaczynają zbiórkę środków na rozkręcenie biznesu. Wynik był taki, że nie zebrali nic. Pomijając to co wpłacił sam prezes czyli 20 zł. Wtedy także pojawiły się pierwsze obiecanki cacanki prezesa że niebawem będą pierwsze przelewy na konto. Niestety nic takiego nie miało miejsca. Okazało się, że jeden z reporterów był tak upierdliwy, że upominał się bez przerwy o obiecane środki. Jednak w zamian za nieustępliwość wywalono go z hukiem. Wtedy także, wywalony na zbity pysk reporter napisał email z DW do wszystkich reporterów z opisem tego co zaszło. Dokładnie ich obsmarował i opowiedział wszystkim jak to prezes robił go w konia. Dołączył nawet print screen z rozmowy z prezesem na potwierdzenie swoich słów. W każdym razie udało mu się wyciagnąć od nich po 3 miesiącach pracy 100 zł.
Od czasu kiedy email trafił do wszystkich reporterów z opisem (usunięte przez administratora) prezesa portal zaczął się rozsypywać. Wtedy także, większość osób zaangażowanych w pracę dla Lokalny.info porzuciła pracę.
Prezes zamiast kolesiowi wyplacić obiecane 300 zł wolał narażać powodzenie przedsięwzięcia. Ja także machnąłem ręką i zapomniałem o nich. Pamiątką po nich jest legitymacja i wizytówki. Pozytywną stroną pracy dla nich jest to że dzięki temu udało mi się znaleźć inny portal dla którego teraz piszę i nareszcie ktoś mi za to uczciwie płaci. Tak więc zmarnowane 3 miesiące jednak się opłaciły. Dzięki Lokalnemu znalezłem pracę w innej redakcji.