Kto pracuje w Casinos Poland, ten się w cyrku nie śmieje. Matematyka vs. Romanse
Praca we wrocławskim oddziale Casinos Poland CP to fascynujące doświadczenie – szczególnie z zakresu ekonomii alternatywnej i socjologii układów koleżeńskich.
Jeśli szukasz miejsca, gdzie Twoje zaangażowanie i ciężka praca przekładają się bezpośrednio na... stan konta i samopoczucie managerów, to trafiłeś pod właściwy adres.
Chamskie odzywki, brak taktu i (usunięte przez administratora) ze strony managerów, względem innych pracowników to norma. Ludzie są zestresowani i korzystają z opieki specjalisty. Boją się chodzić do pracy.
Zacznijmy od innowacyjnego systemu wynagrodzeń. Podstawa brutto (4140 zł) dumnie plasuje się poniżej minimalnej krajowej, co samo w sobie jest ciekawym zabiegiem. Obecnie podstawa brutto to 4 806 zł. Oczywiście różnica „wyrównywana” jest premiami i napiwkami a także dodatkami za przepracowane godziny w porze nocnej, ale tutaj wkracza wyższa matematyka dyrekcji i managerów.
Szczególnie urzekający jest mechanizm z marca i kwietnia: gdy kasyno notuje lepsze wyniki i rośnie pula napiwków a pracownikom „profilaktycznie” obcina się punkty premiowe (przykładowa z 11 do 7, a potem do 4-5). Wypłata zamiast większej, jest taka sama albo nawet niższa. Tylko managerowie nie narzekają bo rozdysponowują pieniądze innych.
Nic w przyrodzie jednak nie ginie – im mniej punktów dostaną krupierzy, inspektorzy oraz inni pracownicy; bar, recepcja, kasa na comiesięcznych, tajnych naradach dyrektora z managerami, tym większa premia (managerowie maja i tak od wyniku) trafia do kieszeni kadry zarządzającej. Prawdziwy majstersztyk dystrybucji dóbr! Zabrać innym, żeby dostali jeszcze więcej Ci to nic nie robią.
Szkoda tylko, że to managerowie oraz dyrektor mają wspólne narady i oceniają prace innych osób. Pracownicy również mają wiele do zarzucenia kadrze zarządzającej i dyrektorowi kasyna we Wrocławiu. Chętnie będziemy oceniać prace managerów. Powinnismy mieć głos i możliwość przyznawania punktów premiowych na podstawie których managerowie będą mieć przyznawaną premie, na takiej samej zasadzie na jakiej managerowie „przyznają” punkty innym a raczej tną po to, żeby mieć jeszcze więcej doliczone do własnego wynagrodzenia - a i tak zarabiają minimum 10 tysięcy netto. W porównaniu do innych ciężko pracujących osób, które zarabiają 4 200 zł - 4 900 zł i tych którzy faktycznie wykonują swoje obowiązki i mają obowiązki to wynagrodzenie managerów względem innych jest o wiele za wysokie.
Zabiera się zdecydowanie za dużo już i tak wystarczająco poszkodowanym pracownikom, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i pracują na dwa etaty lub więcej, żeby się utrzymać i mieć na rachunki. To nie jest życie.
Hitem są także nowe punkty „frekwencyjne” i stażowe. Pracodawca tak bardzo dba o dobrostan zespołu, że nagradza 100% obecność (czyli zakaz oddawania krwi, chorowania, czy korzystania z praw pracowniczych jak opieka na dziecko czy siła wyższa), a za każde 5 lat lojalności łaskawie dorzuca 1 punkt (z limitem do 3). Najpiękniejsze jest to, że te „bonusy” nie są finansowane przez firmę – są zabierane z ogólnej puli napiwków pracowniczych. Pracownicy sami zrzucają się na własne nagrody jubileuszowe. Geniusz biznesu.
Czy masz punktów 12 / 16 czy więcej to i tak nic nie znaczy. Większa premia? Ta jest tylko dla managerów. Inni dostaną zawsze mniej.
Co w tym czasie robi kadra zarządzająca, która tak chętnie rozdziela wypracowane przez krupierów pieniądze? Lista obowiązków jest niezwykle napięta:
• Gra w Candy Crush’a na zmianach.
• Robi przerwy na papierosa.
• „Zacieśnia więzi” z pracownikami i klientami w godzinach pracy i poza nimi.
Standardy etyczne we Wrocławiu stoją na tak wysokim poziomie, że romanse z klientkami, amory z barmankami czy legendarne już, „przypadkowe” zatrzaśnięcie się jednego z managerów w biurze dyrektora z recepcjonistką (jeszcze za czasów Plazy), przeszły do kanonu lokalnych anegdot.
Dyrektor kasyna na to wszystko patrzy z ojcowską wyrozumiałością.
Kolesiostwo, przymykanie oka na jawne łamanie procedur (zakaz kontaktów z klientami prywatnie najwyraźniej dotyczy tylko "szarych myszek") i traktowanie krupierów oraz inspektorów jak zła koniecznego to tutaj chleb powszedni.
Niedawno media branżowe (Interplay) obiegła informacja o odwołaniu prezesów spółki.
Pozostaje mieć głęboką nadzieję, że wielkie wietrzenie struktur dotrze wreszcie do Wrocławia i algorytmy bezkarności tutejszej dyrekcji zostaną zweryfikowane przez nową centralę.
Podsumowując: rekordowy wynik finansowy kasyna za maj = śmieszne grosze dla ludzi, którzy te pieniądze przy stołach wypracowują, oraz management zajęty głównie własnym libido i czyszczeniem cudzych puli premiowych.
Po co mieć dużo skoro można mieć więcej a inni niech się martwią tym, że nie maja nawet na paliwo czy chleb. To nie problem dyrektora i jego kolegów managerów.
Jeśli lubicie cyrk, zapraszamy – biletem wstępu jest Wasza godność.